wtorek, 24 stycznia 2012

Rozdział 3

 -Kogo?Chyba do piekła.-prychnęła.
Mimo oporów na twarzy Alexa zaigrał uśmieszek.
-I z czego się cieszysz głupku!-krzyknęła-Gdzie mamy jechać?
-Do siedziby FBI.
-Boże dziękuje ci ,że zabierasz mnie od tego debila do normalnych ludzi.
-Mam na imię Alex miło że pytasz Margaret.
-Nie nazywaj mnie tak nie cierpię tego imienia-warknęła.
Odwiązał mnie i przerzucił przez ramie.Na moją niekorzyść się się zdało się kopanie go w plecy bo miał je twarde jak stal.Wrzucił mnie na przednie siedzenie samochodu który jak zakłam musiał być jaguarem.Wygodne skórzane tapicerki, po prostu zatopiłam się w siedzeniu.
-Skąd znasz moje imię?-rzuciłam kiedy odpalał samochód.
-Dostałem zlecenie razem z twoim imieniem, nazwiskiem i adresem.
-Aha, od kogo otrzymujesz te smsy?
-Od FBI z różnych numerów.Nigdy nie wiem kiedy przyjdą.
-Dlaczego FBI chciało by mnie zabijać?
-Nie tylko ciebie, wszystkie czarownice.
-Czemu?
-Wiesz wszyscy czarodzieje i czarownicy bardzo lubią przywołać na świat demony, a takie żywią się krwią ludzi.
-Jak wampiry?
-Wiesz wampiry można podzielić na dwie grupy ci co są dobrzy piją krew z butelek.Ci źli napadają na ludzi.
-To chyba trzeba zająć się wampirami tymi złymi oczywiście co?
-Tymi  zajmuje się CIA.
-Aha.
-Czemu polujesz na wiedźmy?
-Bo ich nie lubię.
-Czemu?
-Mam swoje powody.
-Jakie?
-Nie twoja sprawa?
-Czemu?
-Musisz się o wszystko pytać?
-Sam się  teraz zapytałeś.
-Dobrze ,że dojeżdżamy.
-Mhm.
Po chwili zatrzymaliśmy się przed wysokim budynkiem.Siedziba FBI domyśliła się.Alex otworzył mi drzwi.Wyszłam z samochodu, przewiał mnie ciepły powiew powietrza z wschodu.Dekikatnie złapał mnie za nadgarstek i zaprowadził do drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz